Przegląd tygodnia #5 – Elevated Clothing, koreańskie smaki, słońce

Dziś krótko, bo jak się okazuje ten tydzień nie był, aż tak pełen wrażeń, jak zazwyczaj. Przyznam, że ten tydzień nie był dla mnie tak produktywny, jak planowałam. Za wszystko winię zmienną pogodę (oczywiście, że nie moje lenistwo!), która sprawiła, że najchętniej przespałabym cały ten czas. 😀 I w taki oto sposób przez caly tydzień powstał tylko jeden nowy post na blogu. Kto nie widział, to zapraszam – „Moje małe cele na maj„.

Wake style

Zacznę może od poniedziałku, a co za tym idzie, od dnia, w którym odebrałam moją paczkę ubrań od Elevated Clothing Poland! 🙂 Jak już Wam wspominałam, zostałam ambasadorką tej firmy. Dlaczego? Bo są to ubrania dla osób, które kochają aktywny, sportowy styl życia. Świetnie sprawdzą się przy sportach wodnych, ale nie tylko. Koniecznie wejdźcie sobie na amerykańską stronę i zobaczcie co mają w ofercie. Strona polska dopiero w budowie, ale jakbyście chcieli już coś dla siebie zamówić to kontaktujcie się z dystrybutorem na Polskę przez profil na FB lub instagramie. Już nie mogę się doczekać, aż przedstawię Wam wszystkie ubrania, które ja wybrałam.

Wakeboard

Po śpiącym tygodniu, dopiero weekend, który okazał się mega pozytywny, ciepły i słoneczny, dodał mi wiatru w żagle. Jak się domyślacie wylądowałam na wakeparku 🙂 Udało mi się zgrać kilka dziewczyn i popływać wspólnie w Wakepark Łomianki. Dzięki dziewczny za wspólne pływanie i chillowanie!

Jeśli chodzi o moją formę, to jest naprawdę coraz lepiej. To była moja 3 sesja na wodzie w tym roku i czuję, że sił coraz więcej. Tak jak pisałam, chcę, żeby maj był czasem na porządną rozgrzewkę, a od czerwca zacznę mocniej działać. Woda cały czas zimna, ale naprawdę do wytrzymania. 🙂

Pełna fotorelacja na Facebook’u, a poniżej kilka fotek od Marcin Piechota:

elevated clothing poland

Kulinarnie

W tym tygodniu miałam okazję poznać kulinarnie dwa miejsca: cukiernię z ręcznie robionymi lodami oraz restaurację z kuchnią koreańską.

Cukiernia Małgosi

Jest to cukiernia, która mieści się niedaleko naszego mieszkania. Jak się tylko pojawia słoneczny dzień to można zuważyć kolejkę po ręcznie robione lody. Co prawda jedna kulka kosztuje 5 zł, ale od czasu do czasu można zaszaleć. Myślę, że każdy znajdzie smak dla siebie. Ja postawiłam na klasykę – czekoladę z ekwadoru (bardzo mocno czekoladowy smak – pycha!) i wanilię.

Restauracja Seoul

Przy okazji uroczystości komunijnej, na której miałam przyjemność być, poznałam restaurację Seoul. Przyznam, że pierwszy raz kosztowałam kuchni koreańskiej. Mówiąc najogólniej – lubię próbować nowych dań, niektóre nawet przypadły mi do gustu, ale czy od dzis stałam się fanką tej kuchni? Raczej nie 😀

Ciężko mi się zakochać w całkowicie innych smakach, niż jem na co dzień, jednak jeśli mam okazję, zawsze próbuję wszytskiego co zostanie mi podne w takich miejscach.

Zobaczcie co miałam okazję kosztować:

Bibim-Bap – ryż z warzywami, wołowiną i jajkiem

Kim Bap – koreańskie maki roll

 Kimchi – koreańska kapusta marynowana na ostro

Zupa z pierogami wegetariańskimi

Zza-Zang-Mion – makaron z wieprzowiną w sosie z czarnej fasoli i warzywami.

Bulgogi Korea BBQ – wołowina z warzywami, sosem sojowym i makaronem

 Mój faworyt? Chyba ostatnie danie – Bulgogi 🙂

Daj znać w komentarzu jak tobie minął ten tydzień.

0